musisz zobaczyć
  • Loading

Łobodziński to jednak człowiek

W miniony weekend odbyły się kolejne zawody z cyklu Towerrunning Tour pod patronatem Towerrunning World Association. Były to 3 krótkie sprinterskie biegi rozgrywane podczas 3 dni w 3 różnych miastach: Wiedeń, Brno i Bratysława. Biegacz z Łomży wygrał piątkowy pierwszy etap w Wiedniu z czasem 3 i pół minuty. Jednak drugie miejsce dnia następnego w Brnie oraz ta sama lokata w niedzielę w Bratysławie wystarczyło jedynie do zajęcia drugiego miejsca w klasyfikacji końcowej.

Wygrał, podobnie jak przed rokiem, Słowak - Tomas Celko, trzeci był Kolumbijczyk - Frank Carreno.
Po starcie zawodnik klubu LŁKS "Prefbet Śniadowo" Łomża udzielił nam swojego komentarza odnośnie trzydniowej imprezy:
"Drugi raz w tym sezonie kończę zawody na schodach na drugim miejscu (po Seulu w kwietniu). Nie jest to jakaś porażka, nic z tych rzeczy. Rok temu Towerrrunning Tour Vienn-Brno-Bratislawa również skończyłem ze srebrem. Po prostu prostu są to 3 krótkie wyścigi (czasy: 3:30, 2:59 i 1:49), a ja nigdy sprinterem nie byłem. Dodatkowo czasy jakie kręciłem w tym roku były lekko słabsze niż w 2016, a więc forma minimalnie niższa na takich biegach. Nie można mieć wszystkiego. Z drugiej pozycji jestem jak najbardziej zadowolony. Fajnie spędzone towarzysko 3 dni w Austrii, Czechach i na Słowacji z towerrunningową rodziną. Gratulacje dla pozostałych chłopaków z Polski - chyba rosną mi następcy."

Bilans Łobodzińskiego na schodach w tym roku i tak wygląda imponująco. Na 19 startów, 16 razy triumfował i 3 razy kończył na drugim miejscu.