Myśl..

Inicjatywa pana Tadeusza Zaremby jest bardzo ciekawa, ale także bardzo delikatna. Obawiam się, że sprowadzi się do niekonstruktywnej krytyki władz miasta, co już ma miejsce na forum 4lomza.pl. nie zrozummy się źle – nie mam nic przeciwko wolności słowa, ale jeśli chcemy coś osiągnąć, potrzebne są pomysły wnoszące cokolwiek pozytywnego, taka swoista burza mózgów, gdzie każdy może bez strachu o krytykę „wrzucić” własny pomysł. Taka, nawet pozornie głupa idea, może być początkiem czegoś wielkiego, po odpowiedniej modyfikacji.

 

Wracając do tematu: pan Tadeusz przedstawił bez emocji sytuację bieżącą. Nie jest wesoła, skoro po odliczeniu wydatków stałych mamy zaledwie 4% budżetu. Z tym poziomem trudno jest budować jakąkolwiek strategię finansową miasta, gdzie z każdej strony rosną potrzeby i oczekiwania. I będą rosły.

Z doświadczenia wiem, że najłatwiej strategię finansową buduje się tworząc przedsięwzięcie od nowa, a najtrudniej jest restrukturyzować źle funkcjonujący mechanizm. Niestety infrastruktury administracyjnej i komunalnej miasta nie stworzymy na nowo, poza tym podejrzewam, że nie ustrzeglibyśmy się przed popełnianiem tych samych błędów. Konieczne jest wypracowanie odpowiednich procedur, które „wysypią piasek” z trybów administracyjnych (restrukturyzacja) oraz opracowanie planów zwiększających przychody, planów inwestycyjnych.

Doceniam inicjatywę prezydenta przy szukaniu oszczędności. To jednak tylko jeden z aspektów, którym trzeba się zająć. Drugim to zwiększenie przychodów. Skąd miasto czerpie przychody? Z podatków, które tak niedawno ktoś (nie wymienię nazwiska ani funkcji) chciał podnieść. Jeśli jednak mieszkańcy zarabiają mało, to z czego mają płacić? Albo inaczej: za co mają robić zakupy? Przecież to sklepy są głównymi miejscami pracy w Łomży. Konsekwencje? Proszę bardzo: spadek przychodów, zwolnienie pracownika, wzrost bezrobocia, spadek wpływów miasta, wzrost kosztów miasta. Jeżeli podniesiemy podatki przedsiębiorcom, co powstrzyma ich przed przeniesieniem się do miast, w których jest zwyczajnie taniej? Jak więc zwiększyć przychody? To proste – zwiększyć liczbę płacących podatki (mieszkańców, firm). Jak? Wielu z nas ma przynajmniej kilka pomysłów.

Obawiam się także, że żadna komisja złożona z urzędników i radnych nie wniesie nic pozytywnego w obu tych tematach. Konieczne są rozmowy z przedsiębiorcami. Nie tylko z tymi, którzy odnieśli sukcesy, ale także z tymi, którym się nie powiodło. W pierwszym przypadku otrzymamy informację, co lub jak zrobić, aby przedsięwzięcia były opłacalne, poznamy ich potrzeby, które pomogą im się rozwijać. W drugim przypadku, co jest równie istotne, otrzymamy wiedzę o tym, popełniania jakich błędów unikać, a być może wskaże też słabe strony pracy łomżyńskich urzędów. Nie mam oczywiście na myśli zwołania konferencji, na której i tak nikt nie zabierze głosu. Chodzi mi o rozmowy „przy kawie”, poparte chęcią nauki. Zapewniam, że można zyskać ogrom wiedzy i to niemal za darmo, jeśli nie liczyć poświęconego na to czasu. Czas jednak w tym przypadku jest inwestycją. I nie trzeba zatrudniać firm audytoryjnych, których opracowania kompletnie nic nie wniosą.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w chwili obecnej mówię ogólnikami, ale na zakończenie pierwszego wpisu chciałbym przytoczyć opis sytuacji, której uczestnikiem był znajomy przedsiębiorca, który sukces odniósł. Otóż ten pan kilkanaście lat temu chciał otworzyć filię swojej firmy w Ełku. Udał się więc do prezydenta miasta Ełku i przedstawił mu swój pomysł. Prezydent przeprosił go i poprosił, żeby przyszedł za godzinę, ponieważ musi się do tej rozmowy przygotować. Znajomy wrócił do urzędu po godzinie i został zaproszony do sali konferencyjnej. Prezydent zgromadził w niej wszystkich urzędników, którzy mieli jak najszybciej pomóc w załatwieniu wszystkich formalności. Nie było odsyłania z okienka do okienka, oczekiwania, aż pani Kazia wróci z urlopu, a wszystko co było konieczne, od razu zostało załatwione na miejscu. Jak dla mnie tak właśnie powinien pracować urząd, tak powinno się dbać o inwestora, który w mieście chce płacić podatki i zatrudniać pracowników. Może dzięki temu Ełk się rozwija, a nie zwija? Odpowiedź pozostawiam wszystkim czytającym.

Daniel Kowalczyk